Niechorze - Niechorze- szkraby na plaży
Mam duży sentyment do Bałtyku, bo często spędzałem tam swoje wakacje w dzieciństwie. Bywałem w Sarbinowie, Pobierowie i Jastarni, ale od ogólniaka jakoś zacząłem jeździć w góry. Teraz, kiedy mam już własną rodzinkę, postanowiłem znów pojechać nad morze. Moje szkraby nie mogły się doczekać, kiedy w końcu pojedziemy do tego Niechorza. Z telegazety ściągnąłem ofertę pensjonatu
Niechorze, zrobiłem rezerwację i pojechałem. Moja żona była już w Niechorzu i opowiadała, że bardzo fajna osada, więc tym bardziej ciekaw byłem jak tam jest. Pensjonat nie był zbyt fajny - meble z demobilu, pewnie gdzieś jakiś obiekt hotelarski musiał wyprzedawać swoje stare wyposażenie. Ogólnie jednak czysto, a jedzenie świeże i nie najgorsze, w każdym bądź razie nie domowe, stołówkowe. Dzieciaki miały frajdę na plaży. Jeszcze takich szczęśliwych dzieci nie widziałem - uśmiechnięte i wesoło rozkrzyczane. Żwawo biegały po plaży, chlapiąc się wodą z wiaderek na babki z piasku. Do wody mogły wchodzić tylko do kostek same. Jeszcze przecież za małe. Niechorze przypadło mi do gustu. Żona dobrze radziła.